sobota, 21 listopada 2015

Rozdział 41 cz. 2 - Kręgle

- Idę po drinka. Przynieść ci? - po kilku minutach odezwał się Thomas.
- Yhy - mruknęłam.
- O nie młoda ty nie pijesz - wtrącił się Jace a mój chłopak stanął zapewne nie wiedząc co ma zrobić.
- Rodzic się znalazł. Pozwól jej. Chyba dorosła jest - w mojej obronie o dziwo stanęła Emily - Ile ty w ogóle masz lat? - to pytanie skierowała do mnie.
- 18 - odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
- Dobra możesz się napić ale tylko ten jeden raz. Tylko przynieś mi też - zwrócił się do Thomas'a.
- Okay - odpowiedział i poszedł do baru.
- Co ty taki troskliwy się zrobiłeś? - zapytał mojego brata Lucas.
- Zawsze taki jestem w stosunku do mojej młodszej siostrzyczki - spojrzał w moją stronę i uśmiechnął się.
- Cieszcie się, że to nie wy jesteście jego "młodszą siostrzyczką" - zrobiłam cudzysłów w powietrzu i odwzajemniłam uśmiech mojego brata.
- Nie przesadzaj przecież nie może być aż tak źle - próbował się wybronić.
- Uwierz, że może - w tym momencie przyszedł Thomas z drinkami dla wszystkich. Spojrzałam na niego pytająco.
- Pomyślałem, że od razu przyniosę wszystkim - wyjaśnił i postawił tacę na stole.
- Jakiś ty wspaniałomyślny - skomentował Luce.
- Koniec tej sprzeczki - ingerowała Emily.
- Przecież to nie była sprzeczka - zaczął tłumaczyć jej brat.
- Nie ważne co to było, kończcie to  i grajcie - odezwałam się.
- Jak chcesz kochanie - zakończył dyskusję Thomas i poszedł rzucić.
Graliśmy jeszcze kilka godzin po czym opuściliśmy kręgielnie. Wyszliśmy na zewnątrz i skierowaliśmy się do zamku. Szliśmy w milczeniu.
- Dziękuję wam za wspólną zabawę - cisze przerwał Thomas - Teraz muszę iść. Mam nadzieję, że następnym razem też będziecie o mnie pamiętać - podszedł do mnie - Pa kochanie - wyszeptał i pocałował mnie w policzek - Do zobaczenia - rzucił do reszty i poszedł do swojego domu.
- Cześć - odkrzyknęli.
- No to chłopak dobrze powiedział pamiętajcie o nas następnym razem - zwrócił się do Jace.
- Oczywiście, przyjacielu - odpowiedział mu.
- To do zobaczenia - pożegnał się i zgarniając swoją siostrę skręcił w korytarz prowadzący do ich pokoi.
- No na razie - mój brat pomachał im na pożegnanie.
Szliśmy dalej nie odzywając się do siebie. Po kilku minutach zatrzymaliśmy się przed moim pokojem.
- To cześć - powiedziałam i chciałem wejść do pomieszczenia ale Jace mnie zatrzymał.
- Nie tak szybko siostrzyczko - uśmiechnął się do mnie.
- Co chcesz?
- Hmm no nie wiem - udał, że się zastanawia - może podziękowań za wspaniale spędzony wieczór.
- Dziękuję - powiedziałam od nie chcenia.
- Może ładnie podziękuj? - zasugerował.
- Dziękuję ci kochany braciszku za wspaniale spędzony wieczór - powiedziałam - Zadowolony? - spytałam sarkastycznie.
- Teraz tak - znowu się uśmiechnął .
- No to teraz możesz już iść - stwierdziłam.
- Skoro masz mnie dość to idę - udał obrażonego.
- Nie mam cię dość tylko jestem zmęczona i chce już iść spać - wytłumaczyłam.
- Dobra, nie tłumacz się. Dobranoc siostrzyczko.
- Dobranoc braciszku - odpowiedziałam i weszłam do mojego pokoju.