sobota, 12 grudnia 2015

Rozdział 44 - Rozkaz
 
Wróciłam do mojego pokoju, w którym czekał nie to inny jak mój kochany starszy braciszek Jonathan. Siedział na moim łóżku i robił coś na telefonie.
- Hej - przywitałam się z nim.
- O hej - podniósł głowę znad telefonu - czekałem na ciebie - odłożył urządzenie i wstał z łóżka.
- No co ty nie powiesz - prychnęłam sarkastycznie - Nie domyśliła bym się.
- Oj nie bądź zła.
- Jak mam nie być zła skoro wchodzę do pokoju a ty tu siedzisz. I jakby nigdy nic sobie na mnie czekasz - powiedziałam lekko zdenerwowana jego zachowaniem.
- Dobra przepraszam następnym razem cię uprzedzę. Teraz mogę już powiedzieć ci po co przyszedłem?
- Mhm - mruknęłam w odpowiedzi.
- Przyniosłem ci ubrania.
- Po co? Przecież mam całą szafę ubrań - wskazałam ręką na ogromną garderobę, która znajdowała się w moim pokoju.
- Tak ale przyniosłem ci ubrania na trening.
- Jaki trening? - zdziwiłam się.
- Mamy dzisiaj trening o siedemnastej. Oczywiście masz się tam zjawić - uśmiechnął się tajemniczo.
- Z kim mamy trening? - zaakcentowałam przed ostatnie słowo.
- Z moimi kolegami i innymi wampirami ze szkoły - wyjaśnił.
- A ja mam tam być ponieważ...?
- Ja tego chcę. I jesteś moją siostrzyczką, która musi się nauczyć walczyć a w większej grupie będzie ci łatwiej - wyjaśnił.
- Co jeśli ja nie chcę?
- Nie masz wyjścia - wzruszył obojętnie ramionami - Spokojnie nic ci się tam nie stanie. Ochronie cię jakby coś - uśmiechnął się - To jak pójdziesz z nami?
- Sam przed chwilą powiedziałeś, że nie mam wyboru.
- No i to mi się podoba - uśmiechnął się - przyjdę po ciebie za dziesięć piąta. Bądź gotowa bo nie będzie mi się chciało na ciebie czekać.
- Dobra teraz możesz już wyjść - wskazałam ręką drzwi.
- Już mnie wyganiasz? - udał obrażonego.
- Nie ale wyjdź - zaśmiałam się.
- Dobra już wychodzę. Tylko nie zapomnij o treningu.
- W porządku będę pamiętać a teraz wyjdź w końcu - nalegałam, żeby opuścił pomieszczenie. Właściwie nie wiem dlaczego po prostu chciałam, żeby go tu nie było.
- Już nie wściekaj się tak. Wychodzę - pomachał mi i nareszcie opuścił mój pokój. Usiadłam przed biurkiem i włączyłam laptopa. Sprawdziłam moje portale społecznościowe po czym zamknęłam komputer i położyłam się do łóżka. Włączyłam telewizor i oglądałam jakieś beznadziejne reality show kiedy wybiła szesnasta i musiałam wstać i ubrać się. Zabrałam ubrania, które przyniósł mi Jace i poszłam do łazienki. Szybko wzięłam prysznic, wytarłam się i założyłam przygotowany zestaw. Zrobiłam lekki makijaż i związałam włosy w wysoki kucyk. Po czym wróciłam do pokoju. Była równo za dziesięć piąta kiedy ktoś zapukał do pokoju. Poszłam otworzyć z przekonaniem, że to Jace. Oczywiście nie pomyliłam się bo przed drzwiami stał właśnie on.
- To jak siostrzyczko idziemy? - spytał nie witając się.
- Tak - odpowiedziałam i wyszła.